czwartek, 13 listopada 2008


nadszedł czas na nowgo posta.muszę wyrobić normę.
ale nie musi to być jakis internetowy badziewiak.
napiszę o czymś dla mnie ważnym - choć krótko-
ale wierzcie, prawdziwie.bo najlepsze co mnei w życiu spotkało
to moje macierzyństwo.bo przecież ja naprawdę nie chciałam
i nie wyobrażałam sobie dzielić życia( i po części ciała) z
jakąs jeszcze inną istotą.i juz pomijajac oczywiste oczywistości,
nie rozpatrując plusów i minusów(bo nie da sie tak !)
to ograomnie dużo zawdzieczam temu wytworowi natury,
tej pierwotnej sile która stawia mnie na nogi.codziennie!
no i co że kupa i pielucha.o spaniu do południa nie wspominając.
nie potrafie. i nie chce.bo kazda sekunda tej relacji, tego
współodczuwania, miedz kolejnymi maratonami
codziennych zajęć- jest bezcenna.

6 komentarzy:

iv pisze...

świetny post! :)
i wspaniałe podejście, naprawdę :) i... mega urocze zdjęcie :D!

Anonimowy pisze...

Serdecznie kibicuję Twemu Blogowi! Zarówno oprawa graficzna jak i treści zawarte w postach budzą mój podziw i entuzjazm. Tak trzymać! Wszystkiego dobrego!

Anonimowy pisze...

Heh, a czasami zdawało by się, że ta codzienna gonitwa może sprawić, że przestaje się widzieć sens. Podziwiam za podejście i wytrwałość! Kaś

Anonimowy pisze...

Z Twojego posta emanuje miłość.. Domagam się więcej zdjęć uroczego Filipka !. ;] Tyś.

Anonimowy pisze...

A ja nie wiem czemu bylam przekonana, ze masz coreczke. Hmmm... pomylilo mi sie cos najwyrazniej. Sliczny synek, musisz go nam kiedys pokazac na realu :)!!!

Ani pisze...

A ja nie wiem czemu bylam przekonana, ze masz coreczke. Hmmm... pomylilo mi sie cos najwyrazniej. Sliczny synek, musisz go nam kiedys pokazac na realu :)!!!